poniedziałek, 23 września 2013

1. Ucieczka

-Czekam na dole- mruknął Zayn, aby po chwili rozłączyć się. Postanowiliśmy uciec we dwójkę, ponieważ on mieszka tylko ze starszym bratem. Rodzice opuścili go gdy miał 13 lat, od tamtej pory musiał wszystko robić sam. Oczywiście jego brat pomagał mu jak tylko mógł, ale co może zrobić narkoman z zawiasami?*
Złapałam za walizkę i jak najciszej mogłam ruszyłam przed siebie, zamknęłam za sobą drzwi i poczułam się wolna, już nikt nigdy nie podniesie na mnie ręki. Ostatni raz poczułam zapach tego okropnego miejsca, już nigdy tutaj nie wrócę, ponieważ wyjeżdżam do Kanady. Otworzyłam drzwi i ujrzałam przyjaciela, stał oparty o swój wspaniały (kradziony) samochód, wspominałam, że jest niesamowicie przystojny? Kiedy ujrzał mnie szybko podszedł i wziął ode mnie ciężką walizkę.
-Cześć - powiedział uśmiechnięty i pocałował mnie w policzek.
-Cześć - wsiedliśmy i z piskiem opon ruszyliśmy na lotnisko. Na pewno zastanawiacie się skąd miałam pieniądze na bilety, otóż planuję to od dłuższego czasu, ale nigdy nie miałam odwagi aby to zrobić. Dzisiaj jednak poczułam, że uda mi się i Bóg pierwszy raz jest po mojej stronie.

-Annabell, obudź się, dojeżdżamy już do hotelu - poczułam jak ktoś szturcha moje ramię. Otworzyłam oczy i zobaczyłam zupełnie obce mi miasto, przez co rogi moich ust delikatnie wygięły się w uśmiechu.
-Cholera, jechaliśmy tak długo, że nie czuję swoich nóg- burknęłam, na co Zayn tylko zachichotał, miał wory pod oczami i wyglądał na strasznie zmęczonego, ale nie dziwię mu się, w końcu przejechał tyle kilometrów. Po chwili ujrzeliśmy mały budynek z napisem "motel", litera "t" już się nie świeciła, budynek miał okropny oliwkowy kolor, ogółem koło tego miejsca nie chciałabym nawet przechodzić, a co dopiero tutaj mieszkać. Ciemnowłosy wyjął nasze walizki z samochodu, po czym pilotem zamknął go. W środku ku mojemu zaskoczeniu nie było aż tak źle jak na zewnątrz. Podeszliśmy do starszej pani za biurkiem, była ona bardzo niska i pulchna, miała burzę włosów na głowie co wyglądało przekomicznie.
-Poproszę pokój dla dwójki- wymamrotał Zayn, powstrzymując się od śmiechu, mi natomiast nie udało się i wykradł mi się chichot, kobieta spiorunowała nas wzrokiem i podała kluczyk, wymamrotała coś coś w stylu "proszę", a my ruszyliśmy w stronę pokoju numer 94.
-Jesteśmy tutaj pierwszy dzień, a już nas nie lubią- zaśmiał się cicho chłopak, na co zawtórowałam mu. Pokój był w kolorach bieli i różu. Na łóżkach były różowe kapy w motywie kwiatowym. W rogu pomieszczenia stał mały czarny telewizor, a obok niego okno z białymi zasłonami. Przypominało mi to dom siedemdziesięcioletniej wdowy, z niezliczoną ilością kotów, zaśmiałam się sama do siebie ze swojej głupoty.
-Co Cię tak śmieszy?- powiedział uśmiechnięty Zayn.
-Nic, po prostu mam dobry humor- uśmiechnęłam się i podeszłam do walizki. Wyjęłam z niej kosmetyczkę i piżamę. -Idę się umyć, zaraz wracam- chłopak tylko skinął głową i włączył telewizor. Westchnęłam i ruszyłam do łazienki, szybko zdjęłam z siebie brudne ubrania i weszłam pod prysznic. Uregulowałam wodę i pozwoliłam gorącemu strumieniowi spływać po moim nagim ciele. Po raz pierwszy nie martwiłam się "co będzie jeśli?" Oczywiście miałam problemy typu "Skąd wezmę pieniądze?", ale to się nie liczyło, ponieważ uciekłam z tego piekła.

2 komentarze: