Oczami Annabell
Wstałam, ale nie mogłam się poruszyć przez przygniatające mnie ciało, otworzyłam oczy i ujrzałam ósmy cud świata Justina Biebera. Jest tak idealny, jego zaostrzone rysy twarzy, delikatny zarost i potargane włosy. Nie wiem jak mu się to udaje, ale nawet rano wygląda nieskazitelnie. Nie mogę też pominąć tematu jego tyłka, którego każda dziewczyna na tej planecie mu zazdrości! Usłyszałam ciche jęknięcie dlatego szybko zamknęłam powieki, udając, że nadal jestem w błogim stanie. Ściągnął ze mnie rękę co spowodowało samowolne westchnięcie, on jedynie zachichotał. Poczułam ugięcie materaca, a zaraz po tym jak jego usta dotykają mojej wrażliwej skóry na policzku, pomocy! Gdy usłyszałam skrzypnięcie drzwiami wstałam i udałam się do toalety. Zachichotałam z powodu tego jak wyglądam. Moje włosy przypominały stóg siana, a pomięta koszulka przypominała o ciężkiej nocy. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic, wyobraziłam sobie Justina muskającego moje usta, gdy mój oddech się spłycił zorientowałam się co robię. Momentalnie się zaczerwieniłam, chwilę zajęło mi dojście do siebie po tym dziwnym incydencie. Otuliłam się czerwonym ręcznikiem, który wisiał przy drzwiach i wyszłam z pokoju chcąc wziąć jakieś ubrania Justina. Zdziwiło mnie to, że łóżko było już pościelone, a na nim leżała para białych spodenek z podwyższonym stanem, top w kwiecisty wzór, idealnie pasujące szpilki oraz bielizna. Znalazłam też kartkę z napisem "Czekam na dole", ciekawe. Chwyciłam ubrania i weszłam do toalety, po chwili w pełni ubrana zeszłam na dół, zastając tam Justina, który wyglądał nieziemsko.
-Głodna?- zapytał uśmiechając się do mnie.
-Strasznie- pokiwałam twierdząco, a on skinął głową z rozbawieniem. Przepuścił mnie w drzwiach i ruszyliśmy w kierunku idealnie zaparkowanego Audi. Słońce świeciło wysoko na niebie, a ptaki śpiewały tylko w im znanym rytmie. Nie było wiatru, dzisiejszy dzień pisał się idealnie. Byłam trochę zawiedziona, że jedziemy autem, ale z tymi szpilkami pewnie byłby problem. Tkwiliśmy w ciszy, ale nie była ona niezręczna, bardziej komfortowa, jakbyśmy znali się od małego. Zaparkowaliśmy przy restauracji, której nazwy nie znałam. Wchodząc przez szklane drzwi do moich nozdrzy dobiegł niesamowity zapach frytek. Usiedliśmy na czerwonych fotelach, które wyglądały tak miękko, że mogłabym na nich zasnąć w ciągu minuty. Zaglądając w menu, postanowiłam wziąć zwykłego cheeseburgera.
-Chcecie coś zamówić?- podeszła do nas wysoka blondynka wyglądająca na mój wiek. Myślałam, że oczy Bieber'owi zaraz wyjdą z orbit, za co dostał potajemnego kopniaka w piszczel.
-Tak poproszę hamburgera- wycedził przez zęby
-Wezmę cheeseburgera- uśmiechnęłam się miło
-To może jeszcze dwa dodatkowo i frytki, ostatni strasznie dużo je!- krzyknął na całą knajpę. Ludzie tylko popatrzyli na nas jak na wariatów i wrócili do konsumowania swojego jedzenia. Kelnerka tylko zachichotała i odeszła.
-Co to było?- syknęłam
-Ale o co Ci chodzi?- uśmiechnął się głupkowato.
-Nie udawaj, że nie wiesz!- dobrze wiedział o co i chodzi, ale jest takim głupkiem.
-Przecież nic nie zrobiłem- uśmiech na jego ustach coraz to robił się większy. Mierzyliśmy się wzrokiem w ciszy dopóki kelnerka nie przyniosła naszych zamówień. Justin musiał zjeść dodatkowo zamówione rzeczy, ponieważ ja już nie mogłam. Justin zostawił na stole określoną sumę i ruszyliśmy w stronę wyjścia, oczywiście nie obeszło się bez pokazówki typu " Kochanie, ale nie wystarczy nam pieniędzy na więcej hamburgerów", ale to przemilczę. Podałam adres motelu do którego poprosiłam żeby zawiózł mnie po moje rzeczy, dowiedziałam też się, że nie chce żebym wyjeżdżała, dlatego muszę zostań u niego.
-Zaraz będę- rzuciłam szybko i skierowałam się do mojego starego pokoju mając nadzieję, że Zayn nie zmienił miejsca noclegu. Kobieta z recepcji posłała mi wrogie spojrzenie na co tylko zachichotałam. Po chwili pociągnęłam za klamkę i na całe szczęście był otwarte. Ciemnooki leżał na plechach wpatrując się w sufit.
-Cześć- szepnęłam delikatnie, chłopak poderwał się łapiąc za serce.
-Annabell, cholera szukałem Cię!- rzucił się na mnie i zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku. Nie mogę się na niego złościć chodź przeżyłam przez niego piekło. Oczywiście nadal mam do niego żal, ale trzeba patrzeć w przyszłość.
-Zayn, już wszystko w porządku.- zachichotałam- przyszłam po ubrania- chłopak się spiął, ale zaraz jego mięśnie się rozluźniły. Ruszył przez pokój biorąc moją torbę.
-Gdzie mam ją pani zawieść, panno Reed?- uśmiechnął się do mnie ciepło.
-Chodź, przy okazji kogoś poznasz.- chwyciłam go za rękę. Zbiegając po schodach, wyszliśmy na świeże powietrze, Justin stał oparty o auto paląc papierosa, oczywiście przy okazji wyglądając jak czyste złoto.
Pomachałam mu, a on wyrzucił peta, przygniatając do swoim czerwonym Suprem.
-Zayn, poznaj Justina, mojego wybawcę- z jego ust wyrwał się cichy chichot- Justin poznaj Zayna mojego najlepszego przyjaciela.- po tych słowach wykonali jakieś dziwne ruchy, wyglądające trochę jak uścisk dłoni, a trochę jakby się przytulali. Brunet schował moją walizkę, miałam się już żegnać z przyjacielem.
-Może chcesz wpaść do nas?- Nas? Brzmi to strasznie kusząco, ale jednak nadal dziwnie brzmi.
-Pewnie- skinął głową i ruszyliśmy w kierunku samochodu Justina. Usiadłam z nim na przodzie, a "nasz" gość z tyłu. Chłopcy rozmawiali na temat piłki, z tego co zrozumiałam to ma być dzisiaj jakiś mecz. O, tak! Weekend spędzony na oglądaniu jakiś facetów biegających po murawie za piłką.( Czujecie ten sarkazm?)
_____________
Następny rozdział pojawi się 31 października, a 2 listopada, ponieważ z @JustSmileand1D wyjeżdżamy do Niemiec :)
Trochę zmieniłaś to i owo xd
OdpowiedzUsuńPamiętajcie, że ja tutaj czekam nn !
Ola weź rusz Weronikę, ja chcę jeden rozdział napisany przez nią ;D
By Vilers ♥
Ma napisać następny hahahaha co z tego wyniknie XD
OdpowiedzUsuń