Dlaczego ten cholerny autobus musi się spóźniać akurat gdy to ja spieszę się do domu?
-Zayn, chodźmy pieszo, jeszcze 5 minut i ona mnie zabije. - spojrzałam błagalnie na chłopaka, który delikatnie skinął głową.
-Dobra, chodźmy- ruszyliśmy w kierunku, mojego mieszkania, chłopak założył na moje ramie rękę.
Gdy byliśmy tuż pod moim wieżowcem, usłyszałam krzyki mojej matki, cholera. Rzuciłam szybkie "cześć" przyjacielowi i wbiegłam na klatkę. Panowała tam wilgoć i przenikliwy zapach trawki, w kątach leżały puste butelki po piwach bądź wódce. Ze ścian odchodziła farba, a niektóre okna były powybijane. Przyzwyczaiłam się wchodzić na 8 piętro, ponieważ nie ma tutaj windy. Wyjęłam klucze i przekręciłam zamek, otwierając drzwi zauważyłam, własną matkę trzymającą się za policzek i rozwścieczonego James'a.
-Miałaś być godzinę temu, co Ty sobie wyobrażasz?- krzyknęła podirytowana Jade.
- Autobus mi nie przyjechał- warknęłam, ruszając w stronę pokoju, nie mam ochoty na kłótnie. Poczułam mocne szarpnięcie, to był mój ojczym.
- Trochę szacunku dla matki- czy ten dupek, co właśnie przed chwilą spoliczkował kobietę, ma mnie uczyć szacunku? Czy to jest jakiś żart?
-Ty jesteś w tej dziedzinie ekspertem, właśnie uderzyłeś ją, a teraz pouczasz mnie, niesamowi..- Nie zdążyłam dokończyć przez silnie przeszywający ból, który zadała mi moja matka.
-Wychowałam Cię, a Ty tak mi się odpłacasz? Lepiej idź do swoich przyjaciół, narkomanów.- Nie chciałam tego słuchać, przebiegłam przez wąski korytarz i z hukiem weszłam do pokoju. Wyjęłam z szafy, walizkę i wrzucałam wszystko po kolei, ponieważ miałam zniekształcony obraz przez łzy. Wiecie jak to jest gdy własna matka jest jak wróg, nieprzyjaciel, którego najlepiej nigdy byście nie spotkali? Gdy byłam mała moje życie było jak z bajki, zamknięta w kolorowej bańce, otoczona miłością i ochroną. To było przed wypadkiem mojego taty, po tym zdarzeniu wszystko stanęło do góry nogami. Mama, popadła w alkoholizm, zaczęła mnie bić, wyzywać. Nie mogłam sobie z tym poradzić dlatego sięgałam po różne środki złagodzenia bólu. Nie były one najlepszy wyjściem, ale to pozwalało mi chociaż na trochę zapomnieć o sytuacji w domu. Imprezy, alkohol, narkotyki, nawet nie musiałam wymykać się z domu, ponieważ Jade nie obchodziło to. Czekajcie, dlaczego ja opowiadam to w czasie przeszłym? Jak najbardziej można tu mówić o czasie teraźniejszym, nadal to robię, ale dzisiaj się to zmieni. Po prostu ucieknę z domu.
________________________
Hejka :) Nazywam tutaj @brooklynchejka razem z Weroniką (@JustSmileand1D) będziemy prowadzić tego bloga! :)
fajnie bardzo, nie mogę się doczekać już 1 rodziałuu <33 super bardzo ekstra
OdpowiedzUsuńjeju,świetne <3
OdpowiedzUsuńMasz świetną wenę do pisania takich opowiadań <3
OdpowiedzUsuńŚwietnie to piszesz a tak w ogóle kiedy dodasz następny i czy możesz informować mnie na mailu ?
OdpowiedzUsuńtak, tylko napisz tutaj swój email :)
Usuń