czwartek, 3 października 2013

4. Istne piekło

*2 tygodnie później *
To miejsce powinno już dawno zostań zamknięte, wszystkie jesteśmy traktowane jak zwierzęta. Chciałabym chociaż raz spocząć na miękkim materacu, zamknąć oczy i pomyśleć, że wszystko jest okej, niestety uderza we mnie okropna rzeczywistość, zamiast swojego fioletowego pokoju widzę czarną dziurę, mój żołądek błaga o normalne jedzenie, a nie chleb z wodą, tłumaczą, że to dla zachowania naszych sylwetek. Nie wyglądam jak ta sama Bella co 2 tygodnie temu, pełna siły i radości, teraz przed lustrem widzę wykończoną dziewczynę, która z takim trybem życia nie pociągnie za długo. Nawet nie chcę wiedzieć co będzie ze mną za miesiąc.
-Vicky, wstawaj- szturchnęłam dziewczynę, zielony, wiszący w tej samej pozycji od początku mojego pobytu tutaj zegarek wskazywał, że jest już 16.35.
-Cześć piękna- wymruczała, ospałym głosem przyjaciółka.
-Cześć- uśmiechnęłam się lekko, Vick pomaga mi przejść przez to wszystko, bez niej nie dałabym rady. Poddałabym się i jak nie jedna z tutaj przebywających dziewczyn mogłabym skończyć wszystko na zawsze. Usłyszałyśmy skrzypnięcie drzwi i ujrzałam uśmiechniętego Jordana, był on miłym gościem, pracującym tutaj za błąd swojego brata, który zabił chyba jednego z dilerów pracujących dla Jamesa, w dzień roznosi nam "jedzenie", nikt nie wie do czego jest zmuszany po zachodzie słońca.


-Macie 3 minuty!- krzyknęła Ana, denerwowała się jakby miała przeżyć swój pierwszy raz, a nie wypuszczała tancerki na scenę. Dzisiaj jest mój drugi raz gdy tańczę, jest to najgorsze uczucie na świecie, na szczęście nadal jestem w strefie Vip. Na pewno nie wiesz jak to jest gdy stoisz roznegliżowana przed tłumem ludzi, na dodatek musisz udawać, że pasuje Ci to zajęcie, sądzę, że nikomu o zdrowych zmysłach nie podobałoby się to. Przeszłam przez kotarę, pokazując wszystkim swoje ciało, nigdy nie pomyślałabym, że tak skończę, ale ten wybór nie należał do mnie. Błąd popełnił Zayn, który był moim najbliższym przyjacielem, uważałam go za podporę, że przy nim jestem bezpieczna, niestety kolejne rozczarowanie, przez niego tańczę na rurze w klubie. Zaczęłam kołysałam biodrami tylko w sobie znanym rytmie, wydawałam się bardzo pewna siebie, szkoda, że w środku trzęsłam się jak małe dziecko. Justin nie pojawia się już w klubie, szkoda, na prawdę go polubiłam.
Nie zwracałam uwagi na facetów patrzących się na mnie jak na kawałek mięsa, próbowałam myśleć o czymś przyjemnym, właśnie wyobrażałam sobie co teraz robiłabym gdybym nie była uwięziona tutaj. Z zamyśleń wyrwał mnie donośny głos ochroniarza.
-Ewakuować wszystkich, pali się!- krzyknął z tyłu sali, wszystko co widziałam to popłoch i strach w oczach ludzi, musiałam znaleźć Vicky, nie zostawię jej samej. Wszyscy zaczęli wychodzić, dym opanował cały klub, przez co zaczęłam kaszleć. Słyszałam krzyki, ale nie zareagowałam, nie potrafiłam, poczułam mocne szarpnięcie. Victoria pchała mnie w stronę wyjścia na tyłach klubu.
-Kochanie, bądź silna, to nasza jedyna szansa na ucieczkę.

1 komentarz:

  1. Biedna Bella ;( Ale ma szansę na ucieczkę, no chyba, że zemdleję czy coś takiego xd Czekam na następnyy ;*
    PS: Prooooszę wyłączcie weryfikacje obrazkową ♥

    By Vilers ♥

    OdpowiedzUsuń