wtorek, 12 listopada 2013

9. Przepraszam Bello

Proszę, przeczytaj notkę pod rozdziałem :)

Oczami Justina

-Bella, jestem!-krzyknąłem, ale odpowiedziało mi cisza. -Annabell!-nadal nic.-Bell?-zobaczyłem jej buty, ale jej nigdzie nie było. Nagle coś mi zaświtało, to nie może być prawda. Wybiegłem z domu, nie martwiąc się o zakluczenie drzwi. Ludzie mogli pomyśleć, że jestem pijany ze względu na to jak jechałem. Po dobrych 30 minutach znalazłem się pod magazynem "The Scorpions".
-Ryan? dzwoń po ekipę mamy robotę.- nie musiałem nic dodawać, żeby po chwili zobaczyć czarnego SUV'a przyjaciela.
-Musimy zrobić to dzisiaj.-uśmiechnąłem się łobuzersko, za co zarobiłem dziwne spojrzenia.
-Pojebało Cię, Bieber?-Ray krzyknął, Jason, Christian i Tyler patrzyli na mnie jak na wariata.-Nie jesteśmy gotowi. Wszystko się spie- nie dałem mu dokończyć.
-Nie, musimy zrobić to teraz, mają ją.- Bez zbędnych pytań ruszyliśmy. Odblokowując bronie, ostatni raz przypomniałam plan i poczułem to błogie uczucie, zaczęło się.

Oczami Annabell
-Dajcie mi spokój.- splunęłam, gdybym nie miała przywiązanych rąk do krzesła dawno bym starła im te cwaniackie uśmieszki z twarzy.
-Zapytam ostatni raz, gdzie jest Zayn?- powiedział to wolno, oddzielając każde słowo chodź wydawał się  być strasznie zdenerwowany. Nagły przypływ adrenaliny sprawił, że naplułam Tomowi na twarz. W sekundę zrobił się cały czerwony, jego ręka uderzyła mój policzek, przez co odrzuciło moją twarz na bok.-Och, suko. Gdybyś wiedziała co chcę z Tobą zrobić dawno być mi to powiedziała.-powiedział i pochylił się nade mną- Jesteś cała moja, rozumiesz?- szepnął, a przeze mnie przeszły dreszcze.- Pytam się czy rozumiesz?- jego dłonie spoczęły na mojej tali przez co zwróciło mi się moje śniadanie.- Odpowiedz mi- po raz kolejny znokautował mój polik. Delikatnie skinęłam głową nie chcąc już więcej bicia. Poczułam jak moje ręce stają się wolne.-Na kolana- powiedział mrugając do mnie. Nie wiedziałam co on chce zrobić, stałam i patrzyłam się na niego.- Nie słyszałaś? Na kolana, sprawdzimy jak Bieber Cię wyszkolił. Moje oczy zaszły łzami gdy bezwładnie opadłam na kolana, chyba już wiem co się stanie. Poczułam, na rękach znów ten okropny, szorstki sznur. Stanął przede mną rozpinając spodnie.
-Nie chcę, proszę- krzyczałam najgłośniej jak tylko mogłam , ale on nic sobie z tego nie robił. Chciałam się już poddać, ale usłyszałam huk. Ciało tego obskurnego człowieka padło prosto przede mną, zostawiając mnie zupełnie oniemiałą. Gdy podniosłam wzrok zauważyłam stojącego w progu Justina. Chciał do mnie podbiec, ale przyjaciel Toma, złapał mnie przykładając ostry, błyszczącym metalicznym połyskiem przedmiot do mojej krtani, delikatnie podrażniając moją skórę.
-Nie ruszaj się, bo ją zabiję- krzyknął mój oprawca. Delikatnie przymknęłam oczy, nie chciałam patrzeć na to wszystko. Jego ucisk na mojej dłoni był tak mocno, że martwiłam się czy już nie pobladła przez niedobór krwi.  Otworzyłam oczy i zauważyłam, że Justin jest coraz bliżej. Kolejny huk, pocisk przeleciał koło naszych głów. Wykorzystałam to jako szansę na ucieczkę, piętą nadepnęłam na jego stopę. Niestety przez moje związane ręce mogłam użyć tylko łokcia, co zrobiłam. Po uderzeniu z nosa zobaczyłam strugę krwi. Ups, mój błąd, podbiegłam do Justina jakby ktoś wylał na mnie kubek gorącej herbaty. Wybiegliśmy stamtąd, lecz Justin został zatrzymany przez nóż, który ktoś wbił mu w nogę.
-Justin- szepnęłam delikatnie biorąc jego twarz w swoje ręce.
-Uciekaj, Annabell- znowu huk- Teraz!- krzyczał, ale ja nie mogłam, coś mnie tam trzymało. Zaraz potem ujrzeliśmy zakrwawionego Toma- Uciekaj!- zrobiłam tak jak chciał. Stchórzyłam, bałam się o niego, ale widząc ból w jego oczach po prostu spanikowałam. Nie wybiegłam nawet z pokoju, a już nie miałam sił, po tym jak trafiłam w ręce gangu, jeden z nich zrobił mi ogromną ranę na biodrze, która właśnie zaczęła krwawić. Cały świat zawirował, a ja bezsilnie upadłam na podłogę. Urywkami widziałam jak Justin okłada pięściami Toma i jeszcze jakiegoś innego chłopaka. Próbowałam wstać, ale wszystko poszło na marne, potem nie mogłam otworzyć nawet powiek. Słyszałam jak ktoś w kółko powtarza moje imię, chciałam zapewnić go, że nic mi nie jest, dlatego wydałam dźwięk na wzór mruczenia. Nagle zrobiłam się taka lekka, czułam silne ramiona które trzymały mnie i tylko prosiły aby zatopić się w nich w błogi, spokojny sen. Nie obchodziła mnie krwawiąca rana, czy to, że jestem w magazynie z czwórką szalonych gangsterów, byłam taka spokojna przez miękkie wargi, które muskały moje czoło.

-Przepraszam Bello.- było ostatnimi słowami, które usłyszałam, potem nastała ciemność.
_________________________
średni, ale dużo się dzieje :) Nie chcę szantażować Was, ale 6 komentarzy= następny rozdział, ostatnio jest po 80 wejść dziennie, a komentarzy 1-2? Komentarze naprawdę motywują, postawcie chociaż głupią kropkę, żebyśmy wiedziały, że czytacie. @brooklynchejka

7 komentarzy:

  1. Ja czytam! :D - E.S

    OdpowiedzUsuń
  2. Wy szantażystki xD Macie komentarz ;P Rozdział jak każdy świetny ;** Czekam nn ;)

    By Vilers ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. czytam ♥
    skomentuj u mnie jak możesz

    OdpowiedzUsuń
  4. nie mogę doczekać się nn <3

    OdpowiedzUsuń
  5. <3
    nie daje głupiej kropki (przepraszam cie kropko) tylko serducho :D xd

    OdpowiedzUsuń
  6. . żart , wspaniały :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny rozdział w sumie jak zawsze

    OdpowiedzUsuń