Proszę, przeczytaj notkę pod rozdziałem :)
Oczami Justina
-Bella, jestem!-krzyknąłem, ale
odpowiedziało mi cisza. -Annabell!-nadal nic.-Bell?-zobaczyłem jej buty, ale
jej nigdzie nie było. Nagle coś mi zaświtało, to nie może być prawda. Wybiegłem
z domu, nie martwiąc się o zakluczenie drzwi. Ludzie mogli pomyśleć, że jestem
pijany ze względu na to jak jechałem. Po dobrych 30 minutach znalazłem się pod
magazynem "The Scorpions".
-Ryan? dzwoń po ekipę mamy robotę.- nie
musiałem nic dodawać, żeby po chwili zobaczyć czarnego SUV'a przyjaciela.
-Musimy zrobić to dzisiaj.-uśmiechnąłem
się łobuzersko, za co zarobiłem dziwne spojrzenia.
-Pojebało Cię, Bieber?-Ray krzyknął,
Jason, Christian i Tyler patrzyli na mnie jak na wariata.-Nie jesteśmy gotowi.
Wszystko się spie- nie dałem mu dokończyć.
-Nie, musimy zrobić to teraz, mają ją.-
Bez zbędnych pytań ruszyliśmy. Odblokowując bronie, ostatni raz przypomniałam
plan i poczułem to błogie uczucie, zaczęło się.
Oczami Annabell
-Dajcie mi spokój.- splunęłam, gdybym nie
miała przywiązanych rąk do krzesła dawno bym starła im te cwaniackie uśmieszki
z twarzy.
-Zapytam ostatni raz, gdzie jest Zayn?- powiedział
to wolno, oddzielając każde słowo chodź wydawał się być strasznie zdenerwowany. Nagły przypływ
adrenaliny sprawił, że naplułam Tomowi na twarz. W sekundę zrobił się cały
czerwony, jego ręka uderzyła mój policzek, przez co odrzuciło moją twarz na
bok.-Och, suko. Gdybyś wiedziała co chcę z Tobą zrobić dawno być mi to
powiedziała.-powiedział i pochylił się nade mną- Jesteś cała moja, rozumiesz?-
szepnął, a przeze mnie przeszły dreszcze.- Pytam się czy rozumiesz?- jego
dłonie spoczęły na mojej tali przez co zwróciło mi się moje śniadanie.-
Odpowiedz mi- po raz kolejny znokautował mój polik. Delikatnie skinęłam głową
nie chcąc już więcej bicia. Poczułam jak moje ręce stają się wolne.-Na kolana-
powiedział mrugając do mnie. Nie wiedziałam co on chce zrobić, stałam i
patrzyłam się na niego.- Nie słyszałaś? Na kolana, sprawdzimy jak Bieber Cię
wyszkolił. Moje oczy zaszły łzami gdy bezwładnie opadłam na kolana, chyba już
wiem co się stanie. Poczułam, na rękach znów ten okropny, szorstki sznur.
Stanął przede mną rozpinając spodnie.
-Nie chcę, proszę- krzyczałam najgłośniej
jak tylko mogłam , ale on nic sobie z tego nie robił. Chciałam się już poddać,
ale usłyszałam huk. Ciało tego obskurnego człowieka padło prosto przede mną,
zostawiając mnie zupełnie oniemiałą. Gdy podniosłam wzrok zauważyłam stojącego
w progu Justina. Chciał do mnie podbiec, ale przyjaciel Toma, złapał mnie
przykładając ostry, błyszczącym metalicznym połyskiem przedmiot do mojej
krtani, delikatnie podrażniając moją skórę.
-Nie ruszaj się, bo ją zabiję- krzyknął
mój oprawca. Delikatnie przymknęłam oczy, nie chciałam patrzeć na to wszystko.
Jego ucisk na mojej dłoni był tak mocno, że martwiłam się czy już nie pobladła
przez niedobór krwi. Otworzyłam oczy i
zauważyłam, że Justin jest coraz bliżej. Kolejny huk, pocisk przeleciał koło
naszych głów. Wykorzystałam to jako szansę na ucieczkę, piętą nadepnęłam na
jego stopę. Niestety przez moje związane ręce mogłam użyć tylko łokcia, co
zrobiłam. Po uderzeniu z nosa zobaczyłam strugę krwi. Ups, mój błąd, podbiegłam
do Justina jakby ktoś wylał na mnie kubek gorącej herbaty. Wybiegliśmy stamtąd,
lecz Justin został zatrzymany przez nóż, który ktoś wbił mu w nogę.
-Justin- szepnęłam delikatnie biorąc jego
twarz w swoje ręce.
-Uciekaj, Annabell- znowu huk- Teraz!-
krzyczał, ale ja nie mogłam, coś mnie tam trzymało. Zaraz potem ujrzeliśmy
zakrwawionego Toma- Uciekaj!- zrobiłam tak jak chciał. Stchórzyłam, bałam się o
niego, ale widząc ból w jego oczach po prostu spanikowałam. Nie wybiegłam nawet
z pokoju, a już nie miałam sił, po tym jak trafiłam w ręce gangu, jeden z nich
zrobił mi ogromną ranę na biodrze, która właśnie zaczęła krwawić. Cały świat
zawirował, a ja bezsilnie upadłam na podłogę. Urywkami widziałam jak Justin
okłada pięściami Toma i jeszcze jakiegoś innego chłopaka. Próbowałam wstać, ale
wszystko poszło na marne, potem nie mogłam otworzyć nawet powiek. Słyszałam jak
ktoś w kółko powtarza moje imię, chciałam zapewnić go, że nic mi nie jest,
dlatego wydałam dźwięk na wzór mruczenia. Nagle zrobiłam się taka lekka, czułam
silne ramiona które trzymały mnie i tylko prosiły aby zatopić się w nich w
błogi, spokojny sen. Nie obchodziła mnie krwawiąca rana, czy to, że jestem w
magazynie z czwórką szalonych gangsterów, byłam taka spokojna przez miękkie
wargi, które muskały moje czoło.
-Przepraszam Bello.- było ostatnimi
słowami, które usłyszałam, potem nastała ciemność.
_________________________
średni, ale dużo się dzieje :) Nie chcę szantażować Was, ale 6 komentarzy= następny rozdział, ostatnio jest po 80 wejść dziennie, a komentarzy 1-2? Komentarze naprawdę motywują, postawcie chociaż głupią kropkę, żebyśmy wiedziały, że czytacie. @brooklynchejka
_________________________
średni, ale dużo się dzieje :) Nie chcę szantażować Was, ale 6 komentarzy= następny rozdział, ostatnio jest po 80 wejść dziennie, a komentarzy 1-2? Komentarze naprawdę motywują, postawcie chociaż głupią kropkę, żebyśmy wiedziały, że czytacie. @brooklynchejka
Ja czytam! :D - E.S
OdpowiedzUsuńWy szantażystki xD Macie komentarz ;P Rozdział jak każdy świetny ;** Czekam nn ;)
OdpowiedzUsuńBy Vilers ♥
czytam ♥
OdpowiedzUsuńskomentuj u mnie jak możesz
nie mogę doczekać się nn <3
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńnie daje głupiej kropki (przepraszam cie kropko) tylko serducho :D xd
. żart , wspaniały :))
OdpowiedzUsuńFajny rozdział w sumie jak zawsze
OdpowiedzUsuń