- Ym... Justin, gdzie jest woda?-zapytałam lekko skrepowana
- W lodówce- No tak, mądra Bella o tym nie pomyślała. - Ej mała , co się stało? - zapytał mnie
zmartwiony, odrywając wzrok od swojego telefonu.
- N-nic, jestem po prostu zmęczona, może pójdę już spać
-Bella...
- Mówię że nic mi nie jest, dobranoc Justin.
Justin's POV
Anabella dziwnie sie zachowuje, cos musi być nie tak. Moje rozmyślenia przerwał dźwiek sms. "Musimy sie spotkac. Teraz. Tam gdzie zawsze. - James" Cos czuje ze nie bedzie tak zabawnie.
- Bella, wychodzę. Zostań tu i nie czekaj na mnie.
-Okej - krzyknęła w odpowiedzi z salonu.
Od razu ruszyłem w kierunku mojego samochodu. Włączyłem silnik, puściłem radio i wjechałem na ulice. Po kilku minutach byłem na miejscu. Wysiadłem z auta i podążyłem do cienia stojacego przy starym opuszczonym magazynie. Jak myślałem był to James
- Siema cioto, dawno sie nie widzieliśmy. - z jego twarzy nie znikał uśmieszek.
- Siema, co się tak ważnego stało ze nie mogłeś poczekać do jutra? - uśmiechnąłem sie na myśl jak dawno go nie widziałem.
- Mamy problem...
-To juz wiem stary, mów to czego nie wiem.
- Oni wrócili Justin, i sa silniejsi niz kiedys...
- Że co, kurwa?!
Bella's POV
Justina nie ma już od pół godziny. Może planuje jak mnie zabić? Albo za chwile podpali ten dom? Dobra, może lekko panikuje, ale kto na moim miejscu by tego nie robił. Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu.
-Justin? - krzyknęłam upewniając się ze to on. Ale odpowiedziała mi głucha cisza. Pewnie nie uslyszał
-Justin... - coraz bardziej zaczynałam się bać.
-Justin! Jeśli to ty to mi w tej chwili odpowiedz! To nie jest śmieszne!- Mój umysł zaczął stwarzać coraz straszniejsze sceny. Nagle ktoś wszedł do pokoju, a następne to co widziałam było ciemnością. Obudziłam się w jakimś aucie. Nie wiedziałam która godzina, gdzie jestem i z kim jestem.
-W końcu księżniczka się obudziła. Jak się spało?- powiedział facet za kierownicą. Ten drugi siedzący z przodu zaśmiał się na jego slowa.
-Kim wy jesteście?!- powiedziałam lekko poirytowana.
-A czy to jest ważne? - zapytał mnie z nieznośnym uśmieszkiem na ustach.
-Coś wam zrobiłam że mnie porywacie?
-Dobra dziecino, teraz masz posłuchać.To nie ty nam coś zrobiłaś, tylko twoi "przyjaciele".
-Jacy "przyjaciele"?- zrobiłam cudzysłów przy tym słowie.
-Boże, czy ty musisz tak dużo gadać?! Są to Pan Zayn Malik i Pan Justin Bieber. A teraz lepiej zamkij swój piękny ryj jeśli nie chcesz żebyśmy ci go obili.- Powiedział, lekko wytrzymując ze mną w jednym samochodzie.Zamilkłam już na parę następnych godzin. Po jakiś godzinach w końcu dotarliśmy na właściwe miejsce.
-Wysiadaj.- Rzekł do mnie chłodno ten "śmieszek" z przedniego siedzenia.
-Dobra,ważniaku -wymamrotałam pod nosem
-Coś mówiłaś?!
- Nie, nic - odpowiedziałam speszona.
***
-Okej,to jest twój pokój - wskazał on na pomieszczenie o jasnych kolorach. Było tam tylko jedno okno, lecz wysoko przy suficie. Pewnie po to żebym nie mogła uciec. Przestrzeń zajmowało sporych rozmiarów już pościelone łóżko. Znajdowało się tam białe biurko,szafa i przeróżne półki.Na jedej z nich siedzial wielki mis. Sądziłabym że jest to raczej pokój nastoletniej dziewczyny która nie przepada za światłem.
-Jeśli będziesz głodna, piętro wyżej jest kuchnia. Łazienka jest za tymi drzwiami. Nara maleńka - mówiąc to puścił mi oczko. Ble, ble, ble, ble i jeszcze raz ble! Moment,tu jest łazienka? Wcześniej jej nie zauważyłam .Od razu rzuciłam się na łóżko. Mmm... Jakie wygodne.I znów myśli opętały moją głowę. Dlaczego mnie porwali? Co z tym, mają zwiazek Zayn i Justin? Czemu akurat ja? Czy chcą mi coś zrobić? A może mnie zabija? W czasie tych przemyśleń odpłynęłam w krainę Morfeusza.
Obudziłam się rano, około 9. Poszłam zrobić sobie poranną toaletę. Gdy wyszłam z pod prysznica przypomniałam sobie, że nie mam żadnych ciuchów do przebrania. Założyłam więc moją bieliznę oraz mało-zakrywąjacy szlafrok i poszłam na górę do porywaczy.Gdy byłam w ich pokoju, zamiast 2 mężczyzn, zobaczyłam 5. Oczywiście gwizdy i nieprzyzwoite komentarze typu "lala", "dobra dupa" albo " nie chcesz się zabawić?!" były nieuniknione. Oni sa nie wyżyci, czy coś?!
-Przyszłam zapytać się tylko, o to czy mam tu jakieś inne ciuchy, oprócz tych, w których przyjechałam?
-Taaa, masz ale jak dla mnie możesz chodzić tak, albo bez tego uroczego szlafroczka. Masz coś pod spodem? - Facet zaczął sie do mnie przybliżać, na co od razu zrobiłam krok do tylu.
- Zostaw ją Tom, przyda nam się już niedługo.
Jak to?!
_________________________________________________________________
Hejka, to ja @JustSmileand1D : - ))))))) Przepraszam was serdecznie za to że dopiero napisałam 8 rozdział, ale mam wiele nauki, prace długoterminowe, wiele kartkówek i sprawdzianów że nie mam nawet chwili wolnego, a jeśli ją mam, to pisze rozdział :/ Dobra, koniec moich wywodów na temat życia, następny rozdział powinien pojawić się niedługo :3
Kochająca autorka xx
Teraz ta mniej miłą sprawa :) następny rozdział będzie po 5 komentarzach
super :)
OdpowiedzUsuńummmmmmm... zajebisteee!!!! jestem mega ciekawa do czego jest im potrzebna... czekam na nast. cz. <3
OdpowiedzUsuńZajebisty ♥
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać :P ciekawe o co chodzi ...
Mam prośbę ? Czy mogłabyś polecić mojego bloga ?
zapraszam na for-you-4ever.blogspot.com
w przyszłym rozdziale na pewno znajdziesz link do niego :)
UsuńDalej!! Zajebiste <33
OdpowiedzUsuń