-Annabella, zastanawiałaś się jak zarobimy pieniądze?- zapytał mnie Zayn, bardziej zaciekawiony wysoką brunetką pokazującą wdzięki w telewizji niż mną. Przewróciłam teatralnie oczami i westchnęłam.
- Zayn, nie mam pojęcia, ale razem damy radę
- Mam pomysł- powiedział ciemnowłosy ty razem spoglądając na mnie, skinęłam głową na znak aby kontynuował. - Chodźmy na imprezę, rozluźnimy się, przyda Ci się.
- Może masz racje ... poczekaj chwilę, pójdę się przebrać- wzięłam z walizki czarne spodnie , białą bluzkę z czarnym krzyżem i czerwone conversy, z takim strojem ruszyłam w kierunku toalety. Wykąpałam się, oraz nawilżyłam ciało balsamem. Ubrałam się we wcześniej skompletowany strój, podkręciłam włosy oraz zrobiłam delikatny makijaż, nigdy nie lubiłam wyglądać wyzywająco. Popsikałam się moimi Chanel Chance, które dostałam na 17 urodziny od Zayna (chyba nie muszę dodawać skąd je miał) i wyszłam z toalety, chłopak czekał już ubrany i znów patrzący na tą samą cycatą pannę w telewizji. Rzuciłam nim moim swetrem.
-Zayn, jestem gotowa, możemy iść?- mówiłam to zakładając buty. On tylko przytaknął i wziął klucze od samochodu. Rzuciliśmy tylko "Dobranoc" tej samej zabawnej kobiecie w recepcji i wyszliśmy z motelu. Chłopak otworzył mi drzwi po czym sam wsiadł i odpalił silnik . Lubił szybką jazdę, a ja byłam już do tego przyzwyczajona. W niecałe 10 minut dojechaliśmy pod klub, leciała piosenka Chrisa Browna- Look At Me Now. Na wejściu było czuć zapach nikotyny, narkotyków i spoconych ciał. Przeciskaliśmy się przez obmacujące się pary, i w końcu doszliśmy do baru, Zayn zamówił dla nas po Tequili, wykonując wszystkie czynności po kolei wypiliśmy zawarty w kieliszku płyn . Od razu skrzywiłam się na ten smak. Po czwartym drinku zaczęło robić się coraz zabawiej, nie zwracałam wielkiej uwagi na blondynkę robiącą obok mnie striptiz, lub innych, po prostu chciałam się świetnie bawić. Poczułam ręce na moich biodrach i nie musiałam oglądać się żeby wiedzieć do kogo należą, byłam święcie przekonana po zapachu wody kolońskiej. Robiłam się coraz śmielsza i coraz bardziej kręciłam biodrami. Chłopak zebrał moje włosy na jedną stronę i zaczął muskać swoimi rozgrzanymi wargami mój obojczyk. Byłam zdziwiona zachowaniem Zayna, ale nie mogę powiedzieć, że nie podobało mi się.
- Jak Ci na imię?- szepnął mi do ucha i wtedy zorientowałam się, że obmacuje się z jakimiś nieznajomym na środku parkietu, niestety po alkoholu robi się dziwne rzeczy.
-Annabella, ale mów po prostu Bella- powiedziałam i potem wydałam dziwny dźwięk podobno do chichotu.- A Ty jak masz na imię?
- Christian- odpowiedział krótko i odwrócił mnie tak, że stałam do niego przodem. Bez zastanowienia wpił się w moje usta, a ja zarzuciłam mu na kark swoje dłonie. Chłopak mocno ścisnął moje pośladki, a ja gwałtownie nabrałam powietrza, co umożliwiło mu włożenie języka do środka, Po chwili nasze języki tańczyły w bardzo brutalny i zachłanny sposób. Jeszcze chwile i na pewno skończylibyśmy w pokoju pozbawieni całkowicie ubrań. Po tej myśli obudziłam się z szoku, zebrałam wszystkie siły i odepchnęłam Christiana tak mocno jak tylko umiałam, przecisnęłam się przez ludźmi i wyszłam na taras. Stanęłam przy poręczy i tak jakby cały alkohol wyparował. Obok mnie stał wysoki, dobrze zbudowany chłopak z pięknymi brązowymi oczami, miał spodnie z obniżonym stanem i skórzaną kurtkę. Stał bardzo blisko mnie i palił jointa, jakby nigdy nic patrzył się na moje cycki, a ja udawałam, że tego nie widzę. Był naprawdę niesamowicie przystojny.
-Justin, chodź mamy sprawę- zawołał jakiś blondyn.
-Cholera, nie widzisz, że jestem zajęty?- On nazywa to zajęciem? Co za dupek.
-Po prostu chodź, przyjechał nowy towar- krzyknął lekko podirytowany, Justin, bo chyba tak ma na imię, tylko puścił mi oczko i ruszył w kierunku wyjścia. Okej, to było strasznie dziwne .. Poszukam Zayna i zmywamy się.
Nigdzie nie mogę go znaleźć, cholera, jest już czwarta, wrócę sama. Wyszłam z klubu, szłam ciemną uliczką, usłyszałam strzał, szybko schowałam się za dużym kontenerem na śmieci. Usłyszałam wiązkę przekleństw, ale najbardziej mnie zdziwiło, że był to głos Zayna. Weszłam w uliczkę i to co zobaczyłam wstrząsnęło mną, ciemnowłosy stał z bronią, miał rozciętą wargę, kilka metrów od niego leżał jakiś człowiek w kałuży krwi. Jego ciało, leżało tam martwe, skóra powoli bladła, warga przybierała sinego koloru, a jego oczy były zamknięte. Podbiegłam to Zayna i pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było spoliczkowanie. Zaczęłam okładać go swoimi pięściami gdzie się tylko dało, chłopak tylko przytulił mnie i bez słowa opuściliśmy miejsce zbrodni. Na pieszo poszliśmy do motelu, recepcjonistka nawet nie pytała czy coś się stało, może była przyzwyczajona do takich scen.
- Dlaczego to zrobiłeś?- rzuciłam ostro po wejściu do pokoju, on nawet nie raczył mi odpowiedzieć. Zauważyłam, że ma powiększone źrenice, ale to i tak nie daje mu prawa zabić człowieka. Człowieka, który na pewno miał rodzinę, dziewczynę chociażby kota, a teraz leży martwy w zaułku i czeka na cud, że ktoś zauważy jego szczątki. Wyjęłam spod zlewu apteczką i siadłam obok chłopaka. Polewając wodą utlenioną jego pozdzierane kostki i przecięty łuk brwiowy, próbowałam dowiedzieć się co się stało, lecz on tylko wzruszał ramionami. Zdjął wszystko co miał na sobie, oczywiście oprócz bokserek, położył się do łóżka, mrucząc coś na podobieństwo "dobranoc". Poszłam w jego ślady i zaraz odpłynęłam do krainy Morfeusza.
Z punktu widzenia Zayna:
Sam nie wiem dlaczego to zrobiłem, ten pistolet wyleciał mu ze spodni, a ten gość wystarczająco obij mnie. Bella teraz pewnie nie będzie chciała nawet na mnie spojrzeć, a miałem wyznać jej dzisiaj co do niej czuję. Kocham się w niej od najmłodszych lat, ale nigdy nie miałem odwagi aby jej o tym powiedzieć, cholera.
-Bella obudź się, idziemy na śniadanie- delikatnie szturchałem ją na co ona wydała krótki jęk, zachichotałem. Dziewczyna kilka razy mrugała próbując przyzwyczaić się do światła, przeciągnęła się i wstała.
- Dzień dobry, Księżniczko
- Dzień dobry- odpowiedziała sennym głosem i poszła do toalety. W tym czasie ubrałem się i zaścieliłem łóżka. Annabella jak zawsze wyglądała niesamowicie. Wyszliśmy z motelu i ruszyliśmy na drugą stronę do baru. Usiedliśmy do stołu, zaraz obok nas pojawiła się wysoka blondynka.
-Co chcecie zamówić? -uśmiechnęła się do nas.
- Weźmiemy naleśniki- posłałem jej taki sam uśmiech, a dziewczyna zarumieniła się. Bella widząc całą tą scenę tylko przewróciła teatralnie oczami i westchnęła.
-Idę do toalety- burknęła sucho i odeszła. Zaraz po tym ta sama kelnerka przyszła z naszym zamówieniem, a jej nadal nie było. Ruszyłem w stronę toalet, torebka Belli leżała na podłodze, a skrawek materiału od jej bluzki wisiał na małym gwoździu wbitym w futrynę tylnich drzwi. Cholera !
fajny blog. Życzę powodzenia :). Zajrzyj do mnie jak znajdziesz czas http://historiataylor.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńJezu jakie to opowiadanie jest fajne. Dawaj kolejny rozdział, martwie się o Belle, jezu. <3
OdpowiedzUsuń